"Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno?
Jak każda wspaniała bajka - za górami, za lasami,
a może raczej za wysokim ogrodzeniem i bujnym żywopłotem
żyła sobie królewna.
Królewna była niesamowicie utalentowana,
ale jej ojciec zbyt się o nią martwił, by mogła go bardziej rozwijać.
Zamknął ją w wielkiej wieży,
a żeby z niej nie wyszła chroniły ją złe czarownice.
Pewnego razu jednak przez przypadek zatrudnił dobrą wróżke.
Dobra wróżka sprawiła, że dziewczyna mogła przeżywać
to co reszta dworzanek, mieszkanek
i zabrała ją do czarodziejskiej krainy,
gdzie byli ludzie równie zdolni co królewna.
Był tam też książe, którego poznała już wcześniej
i darzyłam ogromnym uczuciem.
Myślała, że książe jest miłością jej życia,
ale było ku temu pare przeszkód.
Między innymi jego królestwo i królestwo mojego ojca
niezbyt się darzyły sympatią.
Był także inny powód. Ważniejszy powód.
Królewna poznała rycerza, wspaniałego,
zabiegał o jej względy, ale był również honorowy.
Gdy dowiedział, że królewna idzie na spotkanie z księciem - nie przeszkodził im.
Ów rycerz nienawidził, gdy jego ukochana była smutna i zawsze był przy niej.
Książe wiedząc, że nie ma szans w walce z rycerzem
usunął się z pola widzenia.
Historia zaczynała się robić idealna,
aż na horyzoncie pojawił się zły smok."
Nie powinnam go nazywać złym smokiem, nawet jeżeli mi się z nim kojarzy - pomyślała dziewczyna skreślając zły smok i wstawiając zamiast tego "złodziej"
"Złodziej był z początku niesamity,
lecz później skradł serce królewny
i zniknął szybciej niż nieudolny książe.
Królewna została z niczym, a przy najmniej tak myślała."
Z zamyślenie wyrwał dziewczynę dzwonek telefon. Wiedziała doskonale kto dzwoni. Może to przeczucie, a może fakt, że zna go doskonale. Mogła być też inna opcja. Bardziej wiarygodna opcja. Chciała, by dzwonił akurat on. I to był on.
-Hej, Violu. Co powiesz na to, że wyjdziemy dziś gdzieś razem? - powiedział. Dziewczyna niemalże widziała jak przy wypowiadanych słowach się uśmiecha. On zawsze się uśmiecha. Zawsze tym samym wspaniałym uśmiechem, któremu niejedna dziewczyna ugiełaby się.
-Oczywiście, już tęskniłam za tobą. Spotkajmy się na naszej ławce. Wiesz, której ławce. - jednak dziewczyna bała się, że może nie wspomina tak wspaniale tej jednej, być może zwykłej ławki, więc dodała - W parku, koło studio.
- Będę tam czekał królewno. - odpowiedział chłopak, po czym dziewczyna rozłączyła się i jak najszybciej starała się dokończyć historię w pamiętniku.
" Kiedy królewna nie miała już nic, powrócił rycerz.
Pokonał mur, jaki zbudowała wokół siebie królewna.
Oddał jej swoją miłość i niczego nie chciał w zamian.
A jak zakończy się ta historia?
Tego nie wie ani rycerz, ani królewna."
Dziewczyna spojrzała z dumą na wpis w pamiętniku i rzekła sama do siebie:
- Czuję, że to dopiero początek tej historii.
Odłożyła swój pamiętnik na półkę i czym prędzej wybiegła z domu. Nie mogła się już doczekać na żywo zobaczyć tego uśmiechu. Uśmiechu jej rycerza
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz