Licznik wyświetleń :

środa, 26 czerwca 2013

Historia Violetty xd cz.28

**Violetta**
Siedziałam na kanapie w salonie przy telewizorze i cała trzęsłam się ze strachu, co dzieje się z Francescą i Leonem, byli osobami bez których moje życie nie miało sensu. Francesca zabarwaiała je kolorami, powodowała że stawałam się radosna i zawsze mnie wspierała, a Leon....
Westchnełam głośno na myśl o chłopaku. Był najważniejszym, najlepszym co mnie w życiu spotkało, a ja tak szybko z nim zerwałam z powodu, że miał zdjęcia jakiejś dziewczyny. Ja też mam ze trzy zdjęcia Maxiego, jak go zmusiłyśmy na sesję z nami. Niestety, kiedy zobaczyłam jakąś dziewczynę w jego telefonie nie myślałam racjonalnie.
Moja przemyślania przerwał Marco, który wszedł z kawą dla siebie i dla mnie do salonu i usiadł koło mnie. Siedzieliśmy w milczenie, aż chłopaka chyba to wkurzyło i włączył telewizje. Było akurat właczone na kanale informacyjnym z najważniejszym wiadomościami z Argentyny. Mężczyzna stał przed działką koło lasu, która wyglądała jakby ktoś próbował ją podpalić. Wszystko było czarne, sporo pyłu i dym unoszący się znad niej.
- Witam, państwa. - uśmiechnął się spiker i rozpoczął swoją opowieść o młodzieńczych wygłupach. - Jeśli sprawca nie zgłosi się dobrowolnie i nie zapłaci za szkody, sprawa zostanie przekazana policji albowiem jest to podpalenie czyjejś własności. - zagroził mężczyzna. - Właściciel tej działki to znany biznesman i dlatego sprawa jest tak nagłaśniana, a jeżeli ktoś ma prawdziwe informacje, widział osoby które podpaliły działke dostanie sporą nagrodę.
Wyłączyłam telewizor, nie chciałam słuchać tego o karach, jakie czekają przestępców, ponieważ obawiałam się o Francescę i Leona. Nie wiadomo co robili. Jeżeli oni zrobili coś karalnego i teraz się ukrywają.
Sama nie rozumiałam do końca z jakiego powodu się rozkleiłam i zaczęłam płakac, a Marco siedzący obok mnie objął mnie ramieniem i głaskał po głowie, bym się uspokoiła. Wtuliła twarz w jego pierś i czułam jak jego koszulka robi się coraz bardziej wilgotna od moich łez. Zastanawiałam się, jak on może być tak spokojny, kiedy nie wiem co dzieje się z naszymi ukochanymi, przecież są dla nas wszystkim.
Francesca jest dla niego ważną osobą, inaczej nie siedziałby tu ze mną po pierwszej w nocy i nie wyczekiwałby ich powrotu. Człowiek musi czasem wybuchnąć i się rozpłakać.
Drzwi się otworzył z hukiem, a ja od razu odskoczyłam od przyjaciela i stałam wpatrzona w scenę, w którą moje oczy nie mogły uwierzyć, ponieważ był to zbyt wielki szok dla nich.
- Co się stało? - zapytałam Francesci, która ciągneła za sobą nietrzeźwego i nieprzytomnego Leona. Od razu podbiegliśmy do nich. Marco podniósł Leona i położył na kanapie, a ja chwyciła zdyszaną Francescę pod ramię i zaprowadziłam też do salonu.
- No bo... - zaczeła zdyszana włoszka, ale szybko sobie przerwała i zamilkła. Podniosłam się z miejsca i pobiegłam do kuchni po wodę dla dziewczyny, zostawiając ją samą z meksykaninem, gdy wróciłam i znów chciałam wypytywać dziewczynę przerwał mi Marco.
- Violetto, mogę porwać Francescę, chciałbym z nią porozmawiać w cztery oczy? - zapytał chłopak, a ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Chciałam wyciągnąć od przyjaciółki, co robili z Leonem. - Proszę, chciałbym pójść z nią na spacer i szczerze porozmawiać. - prosił Marco, a ja delikatnie się uśmiechnełam.
- Dobra. - zgodziłam się, miejąc nadzieję że on coś z niej wyciągnie i mi to przekaże. - W końcu... Nie rządze Wami. - dodałam się, a dwójka moich przyjaciół wyszła z domu zostawiając mnie z w pół przytomnym Leonem, który co chwile coś mamrotał pod nosem.
Chwyciłam go pod ramię i zaciągnełam do schodów. Byłoby źle jakby z rana przyszedł Pablo lub Gregorio i zobaczył spitego nauczyciela na kanapie cuchnącego alkoholem i papierosami.
Kiedy byłam na drugim schodku odezwał się Leon.
- Zostaw mnie! - zakomendował na mnie, ale nie słuchałam go, tylko próbowałam dalej wciągnąć po schodach. - Najwyżej mnie zwolnią... Zasłużyłem sobie na to.. - mruknął pod nosem, jednak nadal wciągałam go pod górę. - Zrobiłem coś złego, ale nie mogę ci powiedzieć co...
- A co... takiego... zrobiłeś? - zapytałam przy okazji już trochę dysząc.
- Nawet Francesca mnie za to skarciła. - mówił ledwo przytomny. - Powiedziała, że Violetta nas za to zabije i że nie możemy jej o tym mówić... - mamrotał i zachowywał się, jakby mnie nie poznawał. - Nie powiesz jej o tym?
- No oczywiście! - krzyknełam od razu, pewna swojej odpowiedzi. Skoro mnie nie poznaje, to mogę to wykorzystać. Mogę się dowiedzieć dzięki temu jakiegoś sekreciku, może całował się z tą Noemi.
- No dobra... - wymamrotał Leon i objął mnie ramieniem. Nadal niosłam go po schodach. - Ale pamiętaj! Ufam Ci! No więc... - zaczął chłopak, ale przerwał sobie. - Francesca i Noemi się pocałowały, a to tak fajnie wyglądało z mojego punktu widzenia, a ja byłem naćpany i nie wiedziałem co robię i... - zawahał się nad zakończeniem opowieści, ale ja już wiedziałam do czego to prowadzi.
- Pocałowałeś Noemi? - zapytałam i już prawie płakałam.
- Nie, no coś ty... - odetchnełam z ulgą, ale nadal nie wiedziałam, co takiego złego zrobił. - Noemi znam tak długo, że jest dla mnie raczej jak siostra, za to Francesca... Jest ładna. Znaczy Violetta ładniejsza. Nie ładniejsza, ale bardziej mnie pociąga... - tłumaczył chłopak, a ja czekałam do czego to zmierza, bo miałam najczarniejszy scenariusz w głowie. - Wiesz jak to jest... Narkotyki, to nie myślałem. Adrenalina, spowodowana myślą, że to przyjaciółka mojej dziewczyny jeszcze dodatkowo podnosi... Ekscytację. Wiesz, o co chodzi... Tak jakoś wyszło, że ją pocałowałem. - rzuciłam chłopaka, który leżał teraz na schodach. - Zdziwiłaś się i mnie wypuściłaś? Na razie mnie nie podnoś, bo teraz to dopiero się zdziwisz. Pocałowałem ją drugi raz, jak się napiłem. Za obydwoma razami to ona mnie odepchneła. - chciałam do niego podejść i go uderzyć. Dołożyć mu,  by leżał i płaszczył się przede mną. - Nie wiem, co robię... Przecież kocham Violette, a Francesca to tylko przyjaciółka... - jakoś lżej mi się zrobiło, gdy to usłyszał, ale musiał oczywiście dodać coś by mnie dobić. - Atrakcyjna przyjaciółka.
Wbiegłam po schodach i byłam cała we łzach. Camila spała i chyba nie usłyszała jak wbiegam do pokoju. Usiadłam na parapecie przy oknie i płakałam, myśląc nad tym jak bardzo zranił mnie ktoś, kogo kocham.

**Marco**
Szedłem z Francescą wzdłuż niewielkiej uliczki, gdzie nikogo nie było, a w domach były pozgasane światła i chyba wszyscy już spali. Dziewczyna milczyła, więc stwierdziłem, że dopasuje się do niej i też się nie odezwę. Wyglądała cudownie w nocy, zresztą tak samo jak w dzień. Codziennie wyglądała cudownie. Nie mogłem nad sobą opanować i moją rękę dotkneła jej, a potem ją chwyciła.
Gdy dziewczyny zerkneła w dół na splecione dłonie spłoszyłem się i od razu ją puściłem, ale wtedy ona złapała mnie za rękę. Spojrzałam na jej twarz i w tym samym momencie ona podniosła głowę, a nas wzrok się spotkał.
- Co się stało, że nie chciałaś tego opowiedzieć Violetcie? - zapytałem, oboje odwróciliśmy spojrzenie przed siebie i ruszyliśmy w kierunku ławeczki, która stała w zasięgu kilku kroków od nas.
- Mogę Ci powiedzieć i nie obrazisz się? - kiwnąłem twierdząco głową, spragniony wiedzy o tym, co wydarzyło się między tą dwójką. - No.. W końcu jesteśmy raz... przyjaciółmi, więc mogę ci wszystko powiedzieć. - przełkneła ślinę i zaczęła patrzeć w bok, w przeciwną stronę ode mnie. - Pocałował mnie... Właściwie, to nie powinnam zwalać wszystkiego na niego. W końcu też miałam w tym udział mimo, że za obydwoma razami go odepchnełam...
- Obydwoma? - zacisnąłem mocniej uścisk na jej dłoni, a ona odwróciła się w moją stronę.
- Nie gniewaj się... - spuściła wzrok i ruszyła szybszym krokiem w boczną uliczkę. - Chodź tutaj, wyjdziemy na plaże tędy. - pociągneła mnie za rękę i miała rację, przed nami ukazała się woda, odbijająca od brzegu.
Dziewczyna usiadła na piachu i wpatrywała się przed siebie, a ja stałem w bezpiecznej odległości, nadal nie mogąc sobie przyswoić faktu, że całowała się z moim przyjacielem. Moja dziewczyna.
Była dziewczyna. - skarciłem siebie w myślach.
Francesca zaczęła się trząść, a ja zauważyłem że jest ubrana tylko w przewiewną sukienkę na ramiączkach i szorty, więc jakiś impuls rozkazał mi podejść do niej, zdjąć z siebie bluzę i ją nią przykryć.
Usiadłem obok niej i także wpatrywałem się w księżyc odbijający się od wody.
Siedzieliśmy tak w milczeniu, a ja rozmyślałem nad tym jak ukryć za maską fakt, że nie zależy mi na niej i że nie obchodzi mnie to, że całowała się z Leonem, ponieważ nie jest dla mnie ważna. Jest dla mnie zamkniętym rozdziałem, do którego nie mam zamiaru powrócić, mimo iż był ciekawy, ale nie przeżywa się dwa razy tego samego.
Włoszka wyrwała mnie z rozmyśleń, kiedy popchneła mnie na piasek, na który się wywróciłem i pocałowała. Chciałem protestować, ale mój mózg już w tym momencie nie pracował racjonalnie. Adrenalina pobudziła mnie i każdy mój ruch, tak że zsunąłem z niej moją bluzkę, a potem zdjąłem jej ubranie.
Po chwili koło jej rzeczy wylądowały moje części garderoby, a akcja rozwineła się do tego stopnia, że odpłynełem i już nie myślałem nad tym, co robię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz