Licznik wyświetleń :

środa, 26 czerwca 2013

Historia Violetty xd cz.27

**Francesca**
W głowie tańczyło mi wszystko, co było dookoła, a drzewa poruszały się w rytm samby. To było niezwykłe wrażenie, pierwszy raz coś takiego widziałam. Wstałam i zaczęłam naśladować roślinność, ale szybko się wywróciłam i leżałam jak długa obok Noemi, która od razu mnie chwyciła. Leon parsknął śmiechem.
- Mówiłam byście nie popijali tego alkoholem! - krzykneła wkurzona dziewczyna, gdy oparła mnie o brzeg mostu. Sięgnełam do kieszeni i wyjełam telefon, wybierając numer, który miałam na szybkim wybieraniu pod numerem trzy, ponieważ dwa poprzednie były zarezerwowane dla rodziców.
Ledwo usłyszałam drugi sygnał, a w słuchawce rozległ się głos chłopaka, który odbił się echem w mojej głowie powodując fale śmiechu.
- Coś się stało? - zapytał zaniepokojony.
- Wiesz, że drzewa tańczą? - stwierdziłam do słuchawki, rechocząc. - Aż chce się z nimi tańczyć. - dodałam i kręciłam głową w rytm ruchu roślinności. - Niesamowite wrażenia. Próbowałam z nimi tańczyć, ale się nie dało, wywróciłam się.
Aparat trzymany w ręcę wyrwała mi Noemi.
- Cześć, jestem Noemi. - przedstawiła się szatynka i uśmiechneła. - Francesca i Leon za dużo wzieli... - zaczęła mówić, ale od razu sobie przerwała. - Kim jesteś dla Fran? - zapytała, a potem powiedziała na głos sama do siebie. - Jej chłopakiem? Aaa... To wiesz... Nic ważnego.
- Kłamie! - zawołałam i zaczełam kręcić się na ziemi.
- Idź spać! - zakomendowała, a ja stwierdziłam że to dobry pomysł i ułożyłam się na trawię.
- Dobranoc. - powiedziałam przed snem, a Noemi podeszła i położyła sobie moją głowę na kolanach głaszcząc mnie po włosach. Była taka miła i czuła jak nie relacja przyjaźni.

Obudziły mnie poranne promienie słoneczne, które raziły w oczy i zanim zauważyłam gdzie jestem zajęło mi to sporo czasu.
Podniosłam się i zauważyłam wtulonego we mnie Leona, leżeliśmy na trawię i nic nie pamiętałam. Szturchnełam go, by się obudził, a on od razu się poderwał i przyglądał mi z uwagą.
- Co my robiliśmy? - zapytałam, chwytając się za głowę, ponieważ strasznie mnie bolało i miałam wrażenie, że za chwilę eksploduje. - Pamiętasz czy nie? - dopytywałam dalej.
- Chciałaś poznać Noemi... - powiedział Leon, a ja kiwnełam twierdząco głową. - Dała nam narkotyki. - dodał, ale tego już nie pamiętałam. - Pocałowałyście się po tym z Noemi... To było takie namiętne, a ja nie panowałam nad sobą... Odsunął cię od niej no i... też... się pocałowaliśmy. - wymamrotał.
- Violetta nas zabije... - wymamrotałam sama do siebie, ale wyraźnie mnie usłyszał, ponieważ kiwnął twierdząco głową. - Mam ochotę się upić. - schowałam głowę w dłonie.
- Ja też.

**Violetta**
Kręciłam się w kółko przed salą Camili i wyczekiwałam na wypragniony dzwonek. Chciałam jej się wyżalić, o wszystkim opowiedzieć, ale akurat miał
a lekcje, a nie mogłam wparować na jej zajęcia i krzyknąć "Leon zniknął na całą noc, Fran zresztą też." . Mogła mieć akurat zajęcia z ich uczniami. Mogliby mieć przeze mnie problem.
Przysiadłam na ławce przed jej klasą i przygryzałam nerwowo paznokcie.
Na korytarzu zauważyłam sylwetkę chłopaka i spostrzegłam, że to Marco, więc podbiegłam do niego szybko. Dla niego też to powinno być ważne, w końcu zależy mu na Francesce, tak samo jak mi na Leonie.
- Fran i Leona nie ma. - pociągnełam go za rękaw do siebie. - Martwie się! - zawołałam na chłopaka, a on wyglądał na niewzruszonego. - Nie martwisz się o Francescę?
- A powinienem? - zapytał lekceważąco, a ja potwierdziłam to poruszając gestykularnie głową. - Być może się martwie, ale nie powinienem. Rozstaliśmy się. Nie jesteśmy razem. To ja z nią zerwałem.
- Przyjaciel powinien też się martwić o przyjaciółkę, a z tego co słyszałam obiecaliście sobie, że zostaniecie przyjaciółmi. - skarciłam chłopaka, który odwrócił się. - Pomóż mi... Muszę ich znaleźć. Zrób to chociaż dla Leona.
- Niech będzie. - zgodził się. - Dzwoniła do mnie wczoraj Francesca. Potem zabrała jej telefon jakaś Noemi i... - rozpłakałam się. Marco wyglądał jakby był w szoku, ale podszedł do mnie i objął ramieniem, a następnie zaczął głaskać po plecach. Wtluliłam twarz w jego pierś i płakałam z podwójną siła, chociaż chciałam się powstrzymać. Być twarda. - Nie płacz.. Nie wiedziałam, że tak zareagujesz. Nie wiem, co złego powiedziałem, ale przepraszam.
- Nic się nie stało. - odpowiedziałam, ale wtuliłam się jeszcze mocniej. - Co ci powiedziała?
- Że się naćpali... - zdziwiło mnie to. Leon nigdy nie brał. Nigdy nic nie mówił mi o narkotykach. - Ale jak jej powiedziałem, że jestem chłopakiem Fran... Rozłączyła się. Nie wiem czemu.
Odsunełam się od niego i starłam łzy z policzków. Przyjrzałam mu się uważnie.
- Dlaczego udajesz, że ci na niej nie zależy? - zapytałam, a chłopak wzruszył ramionami. - Co  byś sobie zrobił, gdybyś dowiedział się, że coś się jej stało? - Marco stał nadal jak skała i cały czas chciał mi udowodnić, że mu na niej nie zależy. - Coś jej się stało, a ty jej nie pomogłeś. - mój przyjaciel rozpłakał się, a ja go przytuliłam i też zaczęłam płakać. - Też bym sobie nie wybaczyła... Nie chciałam byś się rozpłakał. Chciałam byś przestał udawać. - pogłaskał mnie po włosach, a oboje nadal płakaliśmy.
- Powinniśmy się ogarnać... - zakomendował i zauważyłam jak ściera łzy z twarzy. - Powinniśmy coś robić, a nie płakać.
- Ale właściwie... Nic nie możemy zrobić. - stwierdziłam i zaczęłam płakać jeszcze mocniej. - Przecież wiadomo, że nic im się nie stało... A nie znajdziemy ich raczej...

**Leon**
Siedziałem z Francescą na plaża, tuż pod lasem i piliśmy jakieś tanie wino, ponieważ torebka dziewczyny gdzieś znikneła, a mnie nie było stać na nic droższego, ponieważ w kieszeniach nie noszę sporej ilości pieniędzy. Dziewczynie jednak to nie przeszkadzała i cały czas piła, na zmianę ze mną.
Szybko opróżniliśmy butelkę.
- Dlaczego obudziłam się wtulona w Ciebie? - zapytała zdenerwowana. - Pamiętasz to?
- Tak... - odpowiedziałem, ponieważ to akurat było już nie rozmazaną częścią wspomnień. - Obudziłem się w środku nocy, ponieważ krzyczałaś i kręciłaś się w kółko. Chyba coś złego ci się przyśniło... - opowiedziałem w skrócie. - A to był taki odruch. Violettę też przytulałem, gdy była smutna, przestraszona.. Radosna, gdy była w normalnym stanie, gdy była wyczerpana, głodna... - wymieniałem.
- Dobra, już dobra. Rozumiem. - przerwała mi Francesca. - Zawsze ją przytulałeś.
- A kiedy była przestraszona uznawałem to za obowiązek, by ją objąć. Próbować opanować jej lęki. - tłumaczyłem, ale zdałem sobie sprawę, że zachowuje się jak człowiek winny, który chce się usprawiedliwić.
- Nie musisz się tłumaczyć. - uśmiechneła się i mnie przytuliła. - Rozumiem... Miałam koszmary. - poczułem jak alkohol w mojej głowie zaczyna działać i nie do końca rozumiem to, co robię.
Ruszyliśmy z Fran w stronę studia 21, trzymając się pod ramię i przy okazji podśpiewując:
Ogniska już dogasa blask, braterski splećmy krąg. - śpiewaliśmy z przyjaciółką, idać i chwiejąc się wzdłuż drogi.
- Rozpalmy ognisko! - zaproponowałem, a ona zgodziła się.
Kiedy mineliśmy jakąś pustą działkę, postanowiliśmy tam rozpalić ognisko. Przeskoczyliśmy przez płot i zaczeliśmy rozpalać, a później wszystko potoczyło się już bez naszej kontroli
Ogień był wszędzie. Wszędzie. Słyaszałem przerażony krzyk Francesci. Wybiegliśmy i uciekliśmy stąd jak najdalej.
Zatrzymaliśmy się na brzegu lasu i oboje wybuchliśmy śmiechem, zbliżając się do siebie, aż w końcu nasze usta znów się spotkały i pocałowały. Było... Czułem w tym jakieś szaleństwo, niebezpieczństwo i ekscytacje mieszającą się z czymś złym, tak jakby to co robimy było złe. 
Dziewczyna odsuneła mnie od siebie ręką i zaśmiała się, kładąc głowę na mojej piersi.
- Nie pijemy więcej razem! - zawołała, nadal się śmiejąc. - Ani nie ćpamy! - dodała i usiadłam, opierając się o pień drzewa.  - Bo jak widać nie panujemy nad sobą. - podała mi dłoń, a gdy ją chwyciłem pociągneła, bym usiadł obok.
Zapadła krępująca cisza, która była dla mnie nie do wytrzymania.
- Podobało ci się? - wyrwałem z siebie pytanie, które zaczęło mi latać po głowie i usiadłem na przeciw niej, a dziewczyna wyglądała na zaskoczoną i trochę onieśmieloną moją ciekawością.
- Hmm.. - wahała się nad właściwą odpowiedzią. - Chyba tak. - odpowiedziała spuszczając głową, którą szybko ująłem w dłonie. - Ale to niewłaściwe... Ja kocham Marco, a ty Violę. Viola to moja najlepsza przyjaciółka, a Marco twój przyjaciel. To jest niewłaściwe i niemoralne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz