Licznik wyświetleń :

sobota, 8 czerwca 2013

Historia Violetty xd cz.4

**Leon**
Ta dziewczyna siedzi tu już 3 dzień i nie wychodzi, chyba że na chwilę. Praktycznie nic nie je, tylko się na mnie patrzy. Muszę się wysilić i coś sobie z nią przypomnieć.
Stoje w Studio 21, je pamiętam. Zauważam Ludmiłe. Dziewczyna podchodzi do chłopak, który jest mną. Słów nie słyszę. Przybliżam się do nas i widzę jak dziewczyna pokazuje mi nagranie. Jest na nim ta szatynka, która siedzi koło mojego łóżka. Zmartwiło mnie to.
Rozglądam się po pomieszczeniu. Już nie jestem w Studio, a obok mnie siedzi ona wciąż siedzi. Spoglądam na nią, a gdy to zauważa uśmiecha się do mnie. Od razu czuję się zmieszany.
Za ten uśmiech zabiłbym, ale z tego co mi się z nią przypomniało wnioskuje, że mnie zraniła. Zamykam oczy muszę od tego odpłynąć. Oddalić się.
Widzę siebie. Widzę ją. Dlaczego to wszystko mi się teraz pokazuje. Nie muszę słyszeć o czym mówimy, od razu widać, że się kłócimy. W końcu odchodzę i zostawiam ją smutną.
I znów budzę się, leżę na swoim szpitalnym łóżku, dziewczyna nadal przy mnie siedzi.
- Violetta? - dziewczyna rozpromieniła się.
- Przypomniałeś mnie sobie? - dopytywała. - Czy..? Nie, przypomniałeś mnie sobie!
- Nie pamiętam Cię nadal. Znaczy coś mi się przypomniało, ale.. - dziewczyna przysuneła się do mnie i przytuliła. - To są złe wspomnienia. Przynajmniej nie pamiętając wszystkiego tylko te pojedyńcze sytuacje, to dla mnie złe chwile.
- Ale... Nic dobrego? - dziewczyna posmutniała. - Na prawdę nic? - pokiwałem twierdząco głową. - No cóż .. Nie dziwie się. Mogą być złe. Czasami traktowałam cię jak piąte koło u wozu.
Znów te wspomnienia. Ona zapłakana. Doskonale słyszę co do mnie mówi. Żali się, że nie może wybrać. Że tamtego pierwszego poznała. Aha, czyli nie byłem jedyny w jej życiu. - wizja rozmazuje się, a na jej miejsce pojawia się kolejna. Jej brąz włosy poznaje od razu. Widzę siebie jak wchodzę do tego pomieszczenia, a tam ona przytula się z jakimś chłopakiem. 
- Leon, Leon! - woła Violetta, tak się nazywa. - Żyjesz?
- Taaak - przeciągnąłem się. Patrzyła na mnie wielkimi brąz oczami. - Widziałem Ciebie. Przytulałaś jakiegoś bruneta. - zaczeła płakać. - Czyli to prawda?
Kiwneła tylko twierdząco głową.

**Marco**
Francesca stała z Tomasem i obejmowała się z nim. Po chwili jego ręka zjechała niżej i trzymała ją przy biodrach. Ich usta się zbliżyły i zaczeli się namiętnie całować.
- W porządku? - poczułem, że ktoś dotknął mojego ramienia.
- Tak .. Tak.. Chyba. - odpowiedziałem.
- Widać, że Ci się podoba. Ja czuję, że będziecie razem. - Camila staneła naprzeciwko mnie i spojrzała mi w oczy - Ona Cię kocha. Tylko tego jeszcze nie wie.
Zaśmiałem się.
- A to dobre. Nie musisz mnie pocieszać. I tak jestem Ci wdzięczny. - uśmiechneła się.
- Zadziałamy jej na zazdrość i wtedy się odblokuje to uczucie. - była na prawdę ładną dziewczyną. Jak to możliwe, że ona nie ma nikogo. - Też będziemy się całować i w ogóle, robić te wszystkie głupie, niewiele znaczące rzeczy co oni.
Złapaliśmy się za ręcę i podeszliśmy do obściskującej się pary.
- No wreszcie jesteście. - przywitała nas wspaniale wyglądając Francesca z chyba najładniejszym uśmiechem świata. - Już myślałam, że zostawiliście mnie na pastwę Tomasa.
Chłopak stojący obok niej spojrzał na mnie wrogim spojrzeniem, po czym pocałował Fran, jakby chciał mi pokazać, że mam się nie dotykać tego co jego.
- Chyba my też powinniśmy trochę pokazywać tą naszą "miłość". - szepneła Camila.
- Masz racje, ale nie potrafię..
- Pomyśl sobie, że jestem Francescą. - mówiła bardzo cicho, że ledwo ją usłyszałem. - Wtedy pójdzie ci łatwiej. Na pewno sobie poradzisz wyobrazić mnie sobie jako Fran.
Spojrzałem na nią. Nagle wszystko się rozmazało, a przede mną stała nie szatynka, a Francesca. Miał na sobie sukienke w kwiatki. Jak zawsze idealnie dopasowaną do sylwetki. Jak zawsze wyglądała wspaniale. Przyciągnąłem ją do siebie i objąłem w talii, a ona nie uciekała. Nasze usta się zbliżyły i czułem jej oddech na mojej twarzy. Pachniała lawendą. W końcu pocałowałem ją, a ona nawet mnie nie odepchneła. Po chwili wiedziałem już, że to najwspanialsze uczucie jakie w życiu przeżyłem.

**Camila**
Kiedy Marco zaczął mnie całować poczułam się jak nigdy w życiu. Było to uczucie, które nie otaczało mnie nawet przy Broadway'u. Zażyłość chłopaka jaką wkładał w każdy dotyk moich włosów lub twarzy ręką sprawiła, że poczułam się jakby ktoś mnie na prawdę kochał.
Ale on mnie nie kochał. On kocha moją przyjaciółkę i właśnie traktuje ten pocałunek jakby ją całował.
Pierwszy raz w życiu poczułam taką prawdziwą złość. Nie, to nie złość.
To zazdrość.
Zazdroszczę swojej najpszej przyjaciółce, że chłopak, który mnie całuje kocha tak na prawdę ją. Że to ją ktoś kocha tak szczerą i prawdziwą miłością.

**Francesca**
Ile oni już się całują? I to jak zażyle. Dlaczego moje pocałunki z Tomasem nie są tak zażyłe. Najchętniej przerwałabym im i sama pocałowała Marco - od razu skarciłam się za tą myśl.
Spojrzałam na zegarek, film zaczyna się za 2 minuty.
Podeszłam do pary, która wydawało się, że mnie nie zauważyła.
- Ej, zakochańce. - co ja robię? Jestem zazdrosna i dlatego przerywam? - Za chwilę film się zaczyna. Zostawcie te czułości na później.

**Angie**
Siedziałam na kanapie w dużym salonie. Na stoliku stała herbata i widziałam jak z niej ulatuje para. Po chwili koło mnie usiadła niewielka brązwłosa kobieta.
- Mamo... -  zaczełam płakać, a ona mnie przytuliła.
- Co się dzieje skarbie? - zapytała z troską w głosie.
- Jestem w ciąży.
Przewróciłam sie na kanapę i zaczełam walić w nią pięścią. Moja mama wygladała na zadowoloną. Nie wiedziała o co mi chodzi.
- Nie rozumiem. - dotkneła mojego policzka. - Dlaczego płaczesz?
Podniosła mnie, podała mi chusteczkę i zaczeła gładzić po policzku.
- Ponieważ nie wiem z kim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz